„As Yggdrasil Trembles” był najbardziej oczekiwanym przeze mnie albumem tego roku. Dziesiąty w dorobku grupy i jednocześnie pierwszy, wyjęty spod skrzydeł wytwórni Nuclear Blast, długogrający album okazał się być tym, czego spodziewałem się po Unleashed – zespole z dwudziestoletnią historią sceniczną. Johnny Hedlund, były basista szweckiej formacji Nihilist, pokazał, że jego obecny zespół ma charakter, swój styl i dąży do kreowania własnej wizji death metalu. Bo nie znajdziesz na świecie kapeli o brzmieniu Unleashed, które jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i niesamowicie klimatyczne zarazem. „As Yggdrasil Trembles” kontynuuje obraz szweckiej formacji – są tu techniczne gitary rytmiczne, galopująca perkusja, teksty utrzymane w tematyce Wikingów i świetny wokal Johnny’ego, ciężki a jednocześnie dający się łatwo zrozumieć i zapadający w pamięć.
Posłuchaj tej płyty a nie raz czy dwa zdarzy się, że będziesz nucić hasła wykrzykiwane przez wokalistę, krojąc przykładowo chleb na śniadanie. Pierwszy utwór wpada w ucho tak głęboko, że może uszkodzić bębenki. „Courage Today, Victory Tommorow!” rozpoczyna się trzymającym w napięciu intro, ustępujące po krótkiej chwili miejsca szybkiemu i brutalnemu motywowi przewodniemu. Fredrik Folkare, gitarzysta i jednocześnie producent albumów Unleashed, na poprzednich jak i również na tej kompilacji pokazał, że stać go na wiele, a nawet bardzo wiele jeśli chodzi o operowanie wiosłem. Solówki, jakimi raczy słuchaczy Folkare docierają w głąb serca i ciężko je stamtąd wygonić. „So It Begins” to kolejna piosenka, najbardziej melodyjna spośród reszty i jedna z lepszych na płycie. Blast, jakim raczy słuchaczy (rym niezamierzony) Anders Schultz w refrenie to znak rozpoznawczy szwedzkich death metalowców. Solówka gitarowa również w tym utworze jest swoistym przykładem na to, jak powinno się grać na gitarze! Oscar muzyczny numer jeden dla Fredrika! Tytułowa „As Yggdrasil Trembles” jest najdłuższym numerem na płycie. Nie powinno to jednak być przedmiotem oceny, bo utwór ten jest esencją twórczości Unleashed. „Battalions of the World, are you ready?” – takie, znane już fanom grupy Johnny’ego, hasła tworzą niepowtarzalny klimat i poczucie przynależności do Batalionu spod znaku Unleashed. „Wir Kapitulieren Niemals” jest utworem o dziwnie brzmiącym tytule, zasługującym jednak na wyróżnienie z uwagi na prześwietną warstwę muzyczną i chwytliwe „Viking Death Metal!”, które jednak nie wszystkim może przypaść do gustu (niestety ostatnio pojawiły się pogłoski, że Unleashed staje się „Manowarem death metalu”, wykrzykując do mikrofonu te swoje hasełka). „This Time We Fight” ciężko jest mi ocenić, gdyż jest on dla mnie utworem sztandarowym, hymnem w stylu Unleashed i swego rodzaju ikoną. Dlatego powinno wystarczyć jeśli powiem, że to jeden z lepszych numerów na albumie. „Master Of The Ancient Arts” jest wolniejszą kompozycją, która jednak mimo swej prędkości zachwyca i porywa w tango. Utwór w sam raz pasujący do wykonywania prymitywnej czynności, zwanej szumnie „headbangingiem”, którą jednak namiętnie staram się uprawiać przy sprzyjających okolicznościach. Szefo nadchodzi w wielkim stylu! „Chief Einherjar” jest potężnym, kopiącym między oczy kawałkiem ze świetnym tekstem i solówką. Ah, te solówki… można się dosłownie zakochać
. Powrót ognia zapowiada „Return Fire”, następny w kolejce do pochwał utwór. Jest tu melodia, jest moc i potęga i przede wszystkim chwytliwość, jaką uwielbiam w Unleashed. Ich piosenki to nie tylko młócenie i darcie strun głosowych, to także charakter i… twarz. Tak, uważam, że twórczość Szwedów jest niepospolita i ma twarz. „Far Beyond Hell” jest zwolnieniem, jakiego spodziewać by się należało po kilku szybkich jak Cienistogrzywy (pozdrowienia dla Northa) utworach. W refrenie tej piosenki znaleźć jest nam dane chyba najbardziej melodyjne rozwiązanie na całej kompilacji. Jednym może się spodobać, innym nie, faktem jest jednak, że to w pewnym sensie nowość. Mi się podoba. „Dead To Me” daje klapsa w pupę Cienistogrzywemu, dzięki czemu znów pędzi niczym huragan
. Ten numer jest najbardziej energicznym na płycie, jest również niezwykle chwytliwy i techniczny. Nadchodzi mój osobisty number one! „Yahweh And The Choses Ones” to wolniejszy utwór, z prześwietnym refrenem i potęgą w duszy! Oscar idzie tu jak nic! Moja subiektywna ocena na temat tego numeru brzmi: najlepszy z dorobku Unleashed. Wiem, że piosenki z „Where No Life Dwells” są najlepsze, że nie ma sobie równych „Midvinterblot”, ale dla mnie „Yahweh And The Chosen Ones” to na prawdę dzieło, z jakiego Johnny może być dumny! Ostatni numer na płycie autorstwa Unleashed nazywa się „Cannibalistic Epidemic Continues” i jest najgorszym na „As Yggdrasil Trembles”. Ma swój charakter co prawda i fajne urozmaicenia instrumentalne, jednak w porównaniu do reszty piosenek z tego albumum, Epidemia Kanibalistyczna stoi na szarym końcu. Ostatni utwór na płycie to cover zespołu Death, bardziej lub mniej udany „Evil Death”. Według mojego skromnego zdania, numer ten wyszedł im całkiem nieźle. Nie pasuje on do całej kompilacji, ale dobrze się tego słucha.
Jeśli więc przypadkiem ten album odwiedzi Twój odtwarzacz, a nie znałeś do tej pory Unleashed, gwarantuję, że polubisz tych sympatycznych Szwedów. „As Yggdrasil Trembles” spełnił moje oczekiwania. Jest to jeden z lepszych albumów w dorobku grupy, niepodważalnie ciekawy, świeży, zachowujący jednocześnie klimat i charakter, do jakiego przyzwyczaił nas zespół Johnny’ego.
