Horrorscope – Evoking Demons

Horrorscope jest śląskim zespołem metalowym, o którego istnieniu nie wiedziałem nic do 2008 roku. Gdy kolega (ten sam co w recenzji Hammer Battalion :) ) na lekcji informatyki pokazał mi ich klip „24/7″, nie byłem zachwycony, a wręcz nastawiony sceptycznie i szczerze powiedziawszy, na długi czas słowo „Horrorscope” odpychało mnie i kojarzyło mi się jedynie z nazwą albumu Overkill. Na szczęście któregoś dnia postanowiłem bliżej przyjrzeć się tej zgrai długowłosych szarpidrutów i nie żałuję. Na dodatek powiem, że gdy w Sylwestra 2008/2009 drugi kolega postanowił przespać się w okolicy subwoofera o piątej nad ranem, puszczony został właśnie wtedy Horrorscope – od tego momentu ów kolega stał się wielkim fanem tego zespołu!

Krążek rozpoczyna intro zatytułowane „New Insignia”, w którym to solowy gitarzysta daje próbkę swoich możliwości, które to umiejętności instrumentalne nie są słabe, o nie! „Mephisto” jest pierwszym utworem na płycie. I od razu daje nam kopniaka w nos! Potężne brzmienie podwójnej stopy, i jak na thrash metal przystało, surowe, mechaniczne wiosłowanie. Wokal sprawia wrażenie profesjonalnego, światowego poziomu, i gdybym nie wiedział, że jest to mimo wszystko mało znany, polski zespół, sądziłbym, że to międzynarodowa gwiazda kalibru Testament czy właśnie Overkill! „Traumatic Legacy” gwarantuje nam traumatyczne przeżycia po odpowiedniej dawce headbangingu, bo przy tym numerze nie da się stać biernie. Niesamowite jest to, jak idealnie może brzmieć perkusja! Jak do tej pory nie mogę się przyczepić dosłownie do niczego! Nieźle, Horrorscope! Idąc dalszą ścieżką porządnego thrashu natrafiamy na numer jeden z tej płyty, a mianowicie „The Inner Pride”. Jeden z lepszych polskich utworów metalowych wszech czasów! Jest tu wielce udany, śpiewany refren. Jednak nie jest to śpiew pokroju wykonawców metal-core’u, gdzie wokalista na czas przyśpiewek zamienia się w gwiazdkę Disney’a. Melodyjny śpiew w Horrorscope to naprawdę kawał porządnej, metalowej roboty! Kolejny utwór to „Branded”, zaczynający się od akustycznych gitar, jednak już niedługo później wchodzi perkusja i riff gitarowy, jakiego nie powstydziłby się Vogg z Decapitated! Ogólnie to piosenka ta nie zachwyca tak bardzo jak poprzedniczka, jednak jest ciekawa, to rzecz jasna jak chrześcijański black metal. „The Tide” to numer, do którego nie mogłem się przekonać, zawsze był dla mnie dziwny i nudny… i tak już mi zostało. Chyba najgorszy kawałek z „Evoking Demons”. Bijcie mnie lub mnie, zdania nie zmienię. Ale uwaga, bo nadchodzą Łowcy Głów! „Headhunters” miażdzy i basta. Nie ma co się rozpisywać na temat czegoś, co jest oczywiste. 2:25 minuta to esencja potęgi thrash metalowego bębnienia. Perkusista to od tej pory mój mistrz. „Light the Fuse” to wolniejszy numer, ale również mocny i potężny. Jestem pewny, że to dzięki bardzo dobrej pracy realizatorów dźwięku i ludzi odpowiedzialnych za mastering. Podanie, jakie Horroscope ma do nas w piosence „The Request” z uśmiechem na twarzy podpisuję i uznaję za przyjęte! Jedna z moich ulubionych piosenek na tej kompilacji. Solówka na końcu tego utworu jest tym, czego oczekuje się od takiej muzyki. Hodowla Zabójców jest bardzo szybkim numerem, nawet jak na gatunek, w którym Horroscope czuje się, jak widać, bardzo dobrze. „Killers Breeding” jest jednak moim zdaniem trochę sknocony przez śpiewane wstawki, które, w przeciwieństwie do „The Inner Pride” nie zachwycają mnie aż tak bardzo, a wręcz przeciwnie, odrzucają. Ostatni kawałek na płycie to bonusowy „Evil”. Klasyczny thrash metal. Przypomina mi nawet dokonania Mercyful Fate… a to dlatego, gdyż jest to cover tego zespołu. Na początku nie poznałem, przyznaję się :)

Horrorscope odwalił kawał naprawdę dobrej roboty! W porównaniu do swoich dwóch wcześniejszych albumów, „Evoking Demons” to światowa extraklasa. Płyta nie jest nudna, choć co prawda może nie do końca trzyma w napięciu i nie pozwala nawet na chwilę się od niej oderwać. Brakuje mi tu drugiego kawałka, który zachwyciłby mnie równie mocno jak „The Inner Pride”. Nie ma jednak co narzekać, z trudem szukać na tej płycie numeru, który można by określić mianem „słabizna”.

 

VN:F [1.9.17_1161]
Oceń:
Ocena: 9.5/10 (4 głosy)
Horrorscope - Evoking Demons, 9.5 out of 10 based on 4 ratings