Skandynawski Aeon powstał w 1999 roku. Od tamtego czasu, Szwedzi zaoferowali nam dwa longplay’e a obecnie pracują wytrwale nad trzecim. Następca „Rise To Dominate”, „Path Of Fire” ukaże się w maju tego roku. Skupmy się jednak na opisywanym albumie. „Rise To Dominate” to nieokrzesane zło płynące prosto ze strun gitarowych i bębnów, opatrzone diabolicznymi tekstami, często wyśmiewającymi religie i tematy jej pochodne. Nie proponowałbym jednak dosłownie interpretować wszystkich tekstów, bo nie o to chodzi w tej muzyce. Jest tu brutalny wokal, są szybkie gitary i zawrotne rytmy perkusyjne, jest moc i klimat, a tego właśnie oczekuje się od zespołów death metalowych. Szkoda tylko, że większość to utwory na jedną nutę… Przyjrzyjmy się jednak bliżej najnowszemu jak do tej pory wydawnictwu Aeon’a.
Chcąc w błogim stanie rozkoszować się płytą „Rise To Dominate” należałoby wówczas zająć się czymś, co zajmie w pewnym stopniu naszą uwagę. Po dłuższym bowiem czasie album ten nuży tak bardzo, że odechciewa się dalszych wędrówek po ścieżkach death metalu. Są tu perełki jak choćby „You Pray To Nothing”, będące zwolnieniem na kompilacji, jednocześnie jednak figurujące u mnie jako numer jeden. „Spreading Their Disease” również zasługuje na uwagę. Nierówne i charakterystyczne riffy gitarowe wciągają a pulsująca perkusja wzmaga u słuchacza potrzebę do kiwania się na fotelu. Lub skakania, w zależności od sytuacji. „Living Sin” słusznie uznawany jest za najlepszy utwór na płycie, choć dla mnie jest on co najwyżej na drugim miejscu. Ogólnie rzecz biorąc, produkcja i mastering stoi tu na wysokim poziomie, jest czego posłuchać i przy czym poskakać, jednak album jako całość spisuje się nieco gorzej. Ciekawy jest numer zamykający płytę, czyli „No One Escape Us”. To wolne i bardzo nietypowe outro, zbudowane ze ślimakowatego riffu, rytmu, w większości granego na werblu i klimatycznych chórkach. Na prawdę godne uwagi, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że pozostałe jedenaście utworów to gra na jedno kopyto.
Aeon jest charakterystycznym zespołem. Ma swój własny, określony styl, jednak moim zdaniem niekiedy gubi się w nim i trzyma się ściśle (a przede wszystkim wąsko) określonych granic, co niestety nie zawsze ma oczekiwany i pożądany skutek. „Rise To Dominate” to płyta dobra, o ciekawych kompozycjach, jednak niestety nudna i pospolita. Znajdziesz tu perełki, ale kompilacja szybko zacznie się nudzić.
